• Wpisów:17
  • Średnio co: 48 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:32
  • Licznik odwiedzin:1 720 / 876 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Błagam. Potrzebuje Cie. Twgo ciala. Błagam Cie tak jak zwykłam to robić - na kolanach. Moja skóra potrzebuje Twojego dotyku, moje włosy stanwczego szarpnięcia, moje piersi Twoich silnych dłoni. Zróbmy to. Dajmy sobie przyjemność. A po wszystkim zapalmy papierosa. Jak mogę normalnie fukncjonować, kiedy wszystko o czym myślę to sytuacja, w ktorej lapiesz mnie za wlosy i sprowadzasz na kolana bym mogla się Tobą rozkoszować? Nie umiem.
 

 

Tęsknię za tym bardzo.





  • awatar casualx: na szczęście zaspokoiłam swoje pożądanie. ale dobrze znam to uczucie, tyle czasu mi tego brakowało!
  • awatar No Way.: ja również.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Śnił mi się jeszcze tej nocy. Krzyczalam na niego, płakałam, wyrzucałam mu wszystko co miałam w myślach, biłam. A on spokojnie to znosił. Na konicu usiadłam na podłodze i powiedziałam, ze wszystkiego żałuję. To było moje pożegnanie z nim. Takie ostatetczne. Obraz jego twarzy staje się z dnia na dzień mniej wyraźny. Jakby ktoś siedział w mojej głowie i specjalnie to robił. Chyba właśnie do mnie dotarło, że był dla mnie ważny. Mimo, że ja dla niego nie.
  • awatar LetItBe.: Przykre... Zapraszam do mnie!
  • awatar Gość: Nie, że tego chcę. Ale on tego chyba nie wytrzyma.
  • awatar Gość: Mi się też śni codziennie. Że powinnam być delikatna. A ja nie potrafię. Nie potrafię ciągle uważać. Ciągle mi się coś przypomina, analizuje. Tylko w kochających ramionach potrafię taka zawsze być - ale to niemożliwe. To chyba już koniec.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wszystko sie powoli rozmywa. Powoli umiera to co jeszcze niedawno żyło pełnią. W nieoczekiwanym momencie stało się a mnie jasne, że życie nie polega na egoizmie. Przecież miałaś wszystko, a zachciałaś jego. Zawsze tak jest. Zbyt dobrze. Zbyt monotonnie. Chcesz zmiany, nawet na gorsze. Byle tylko cokolwiek zmieniła. Zrobić coś szalonego. Wsiąść w pociąg i pojechac na jeden dzien nad morze. By o poranku poczuć zimno fal uderzających o stopy. Byle zapomnieć. Byle było inaczej.
 

 
Staram zakryć myśli książkami.
Skrocilam i pomalowalam pazokcie.
Sukces.
Jutro czas zlozyc papiey na studia.
Nie wiem co robie i czy uda mi sie dwa kierunki udźwignąć ale zobaczymy.
Tesknie.


 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Twoja skóra pachnie jak ostatnie dni wakacji
Po co mi ten pociąg, skoro ciebie nie ma na stacji
A melodia się urywa niby Hejnał Mariacki


Tydzień.
Inhaluję wspomnienia.
Wydycham smutek.


Zakochani ludzie chcą patosu
Ja się staram być przyziemny i mam na to sposób
Nie powiem ci, że twa obecność jest jak dar od losu
Albo śpiew skowronków
Albo pierdolony kwiat lotosu
(Raczej jak) Po poranku zapach porządnej kawy
Krótki rękaw w letni dzień, zapach koszonej trawy
Pełen bak, pusta droga, seria zielonych świateł
W radiu utwór jednej z twoich niedocenionych kapel
(Jesteś jak) Nieoczekiwany zwrot podatku
Długi weekend dla tych utopionych w korpoświatku
Gdy wszyscy wokół brzmią nijak
Twój głoś wciąż spijam
Tak jak szum winyla o poranku




 

 
Snił mi sie jeszcze później raz. Trzymał mnie za udo swoją męską dłonią. Nie chcialam się budzić, choć wiedziałam, że to sen. Jednak słońce wzeszło, a on zniknął. Na dobre.
 

 
Czuję się mniej potrzebna. Mniej kochana. Ciagle wszystkiego coraz mniej. Co się stanie, gdy Ciebie zabraknie?
 

 
Kolejny raz tu jestem. Krakow znów wita mnie piękną pogoda. A ja jedyne o czym pomyślałam wchodząc na stare miasto to ona. Mieszkała tu niegdyś. Nie wiem co u niej. Nie odzywamy się do siebie. Podobnie jak z nim. Tak postanowiliśmy.

Jeśli mam być szczera. Zżera mnie to, ze więcej nie usłyszę jego głosu. Nic więcej nie chcę. Tylko uslyszeć te cholerne "mógłbym cie kochać". Serce pompuje żółć zamiast krwi. Mózg łączy fakty - to się nie stanie kochanie. It's done. Romans dobiegł końca. Czas zacząć czytać nową książkę. World is a bitch.
 

 
Im fucked up, and so are you.

 

 
Oskar. Jesteś frajerem. Najgorsza osoba jaka kiedykolwiek poznałam. A jeszcze gorsze, ze tego nie żałuje. Co więcej, pociągasz mnie dalej. Jednak ma godność nie zezwala na dalsza znajomość z Tobą. Zdradziłeś swoja laskę. Ze mna! To jest nie wybaczalne. To jest chore. Dziś walczyły we mnie emocje, by przypadkiem nie skończyć w Twoim łożku. Nie skończyłam. A Ciebie potraktuje jak jedna z ważniejszych lekcji w swoim życiu. I mimo, ze to nie ja cierpię, jest mi przykro, ze tak to się kończy. Zegnaj. Życzę Ci byś ułożył sobie w końcu życie. Tak na poważnie.
 

 
Magia. Im mniej się starasz, im mniej pokazujesz, że Ci zależy, tym bardziej on pisze. Cóż za smutek. Za późno. Nie widzę w tym dalszego sensu. Różne potrzeby, różne spojrzenia, różne uczucia. Nie na miejscu, poza czasem, poza znaczeniem. My feet burn but I do see the light.
Muszę przestać się bać.
Samotności.
Muszę być silna i żyć dla siebie.
 

 
Wybaczysz mi, że nie chce mi się już bawić? Planować, udawać kogoś kim nie jestem? Czekać z odpisywaniem Ci na wiadomości, żebyś czuł zazdrość? Zdobywać Cię w książkowe sposoby? Po prostu chyba dorosłam i zdałam sobie sprawę, że nie tędy droga w życiu. Mieliśmy swoje pięć minut i kiedy zapytałam Cię, czy jutro, kiedy alkohol już opuści Twoje żyły, nadal będzie tak jak teraz. Nie było. Nasze pięć minut minęło i moje chęci również. Dziś jesteśmy już tylko znajomymi. Nawet nie kolegami. Tylko się znamy. I wybacz mi, że gdy piszesz do mnie jestem oschła i nieczuła. Po prostu staram się przywrócić równowagę, którą zachwiałeś całując mnie przed pubem, po czym zabrałeś do siebie. Może nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to ile się znamy – 3 lata. I wiesz co? Zepsułeś wszystko tym jednym pocałunkiem. Bo gdybym wróciła do domu tak jak planowałam pewnie teraz siedzielibyśmy znów na piwie i śmiali się z tego, że mam burdel w życiu. Więc wybacz mi proszę, że nie będę pogrywać i stanę się sobą do końca. Wybacz, że wiadomości krótkie, i że mało w nich uśmiechów jak niegdyś. Wybacz, że nie pójdziemy już na więcej niż piwo, bo żal mnie zjada od środka. I wybacz, że nie zwierzę się już z moich gównianych związków, bo to się źle kończy.